Leptynooporność – wiedziałeś o tym?

Leptynooporność – wiedziałeś o tym?

Mówi się, że cukrzyca typu II jest jedną z coraz częściej występujących chorób u współczesnego człowieka.
Chyba każdy zainteresowany w tym temacie wie, że cukrzycę typu II poprzedza stan chorobowy jakim jest insulinooporność.

To przerażające, ale naprawdę masa ludzi ma insulinooporność lub chociaż częściowe zaburzenia odpowiedniej reakcji tkanek na ten hormon.

(O insulinie pisałem sporo w poniższych linkach:
http://atletycznie.com/insulina-przyjaciel-czy-wrog/
http://atletycznie.com/insulina-dobra-czy-zla/
http://atletycznie.com/insulina-pod-kontrola/
http://atletycznie.com/kiedy-insulina-ma-problem/
polecam doczytać 😉 )

Wciąż jeszcze mało się słyszy o innym hormonie, który jest w te wszystkie choroby związane z otyłością zamieszany.
Mowa o leptynie.
Mało się słyszy bo leptyna jest zdecydowanie słabo poznanym hormonem w zestawieniu z np. insuliną, glukagonem, hormonami tarczycy czy hormonami płciowymi.

 Czym jest ta leptyna?
Po pierwsze, leptyna jest produkowana w tkance tłuszczowej, a właściwie w adipocytach. Oznacza to już tyle, że jeśli mamy zbyt dużo tkanki tłuszczowej to tym więcej leptyny jest produkowanej.
Po drugie, zadaniem leptyny jest kontrola metabolizmu i regulacja uczucia głodu i sytości.

W skrócie działa to tak:
Jemy za dużo (niezdrowych rzeczy)  nasze komórki tłuszczowe wypełniają się  zaczynają wydzielać leptynę  receptory w podwzgórzu reagują na leptynę  działanie – jesteś syty, zmniejsza się apetyt i powinno wzrosnąć tempo przemiany materii.

W drugą stronę działa to tak:
Jemy za mało  nasze komórki tłuszczowe są opustoszałe  nie wydzielają leptyny  receptory w podwzgórzu wychwytują, że leptyny jest mało  działanie – spowolnienie metabolizmu, ograniczanie wydatkowanej energii, wzrost apetytu.

Dodajmy jeszcze, że receptory leptyny nie znajdują się tylko w podwzgórzu, ale w wielu innych tkankach, dzięki czemu może ona lepiej kontrolować apetyt, wydatkowanie energii i metabolizm.

Na pierwszy rzut oka można zaryzykować stwierdzenie, że im więcej leptyny tym lepiej bo czujemy się syci, metabolizm wzrasta, czyli w uproszczeniu zaczynamy spalać więcej kalorii.
Haczyk polega na tym, że przecież im więcej mamy tłuszczu tym więcej wydzielamy leptyny i faktycznie, osoby z nadwagą mają spory poziom tego hormonu, a mimo tego wciąż tyją i mają niepohamowany apetyt. Więc o co chodzi?

Chodzi o leptynooporność. Stan chorobowy, który bardzo często występuję równolegle z insulinoopornością. Nasze receptory po prostu nieprawidłowo reagują na obecność leptyny.

  • kinga jeńczak

    Jak wychwycić leptynooporność (można to sprawdzić, tak jak w przypadku insuliooporności za pomocą badań?) i gdzie szukać prawdziwej przyczyny tego stanu chorobowego?